Dziennikarstwo a podróżowanie

Obecne czasy wypełnione są po brzegi mediami społecznościowymi. Przeglądając je możemy zapragnąć odkryć wiele cudownych miejsc. Obserwujemy wielu ludzi, którzy chwalą się swoimi wyprawami i zwiedzają każdy zakątek świata. Warto zauważyć, że  podróżowanie bardzo często łączy się z pracą dziennikarską.

Podróżowanie pozwala człowiekowi odkryć piękno i tajemnice świata. Osoba, która zwiedza różne jego zakątki, poznaje życie innych osób, ich kulturę oraz tradycję. Odrywa się od rutyny codzienności i kosztuje nowego życia. 

A kto może być bardziej otwarty na świat niż dziennikarz?

Jedną z najważniejszych cech prawdziwego dziennikarza jest ciekawość. Dzięki niej dziennikarz nie boi się wyzwań, lecz pragnie stawić im czoła. Wykonywanie profesji dziennikarskiej pozwala nam być świadkiem wielu ekscytujących, a czasami nawet tragicznych zdarzeń. Wielu sprawozdawców, aby zrobić skrupulatny i dobry materiał musi udać się w odległe miejsce. Tylko w ten sposób mogą przekazać swoim widzom czy słuchaczom najnowsze i najważniejsze informacje. 

Praca dziennikarska daje możliwość rozwoju. Każdy człowiek, który udaje się w odległe miejsce, staje się bogatszy o nowe doświadczenia, poznaje „obcy” świat od kuchni. Nadawanie informacji wprost z miejsca wydarzenia powoduje, że dziennikarski przekaz staje się dla odbiorcy realistyczny. Można porównać to do pracy aktora, który, aby wczuć się w rolę, czasem musi stać się świadkiem prawdziwych wydarzeń. Gdy ich doświadczy, jego gra staje się lepsza, bardziej prawdziwa.

Kim jest korespondent?

Osoby, które mają największą styczność z pracą w podróży to zdecydowanie korespondenci. Ich zadaniem jest nadawanie aktualnych informacji z zagranicy lub różnych miejsc w kraju poza siedzibą redakcji.

Praca korespondenta wiąże się z wielką odpowiedzialnością. Wiele osób porównuje ją do misji, ale także – powołania. Wybierając się w podróż, często nieunikniona jest przeprowadzka w dane miejsce, jak w przypadku pani Małgorzaty Wolińskiej-Riedi, która jest korespondentką w Watykanie. Aby wykonywać tę pracę, musiała przenieść całe swoje dotychczasowe życie do tego państwa. Małgorzata Riedi m.in. przekazywała informacje podczas pandemii koronawirusa, której w pewnym momencie Włochy doświadczyły najmocniej. Przykład ten wskazuje, iż praca korespondenta wiąże się z wielką odwagą i bohaterstwem.

Dziennikarz przepustką do świata

Każdy dziennikarz, który przekazuje informacje zza granicy pomaga innym. Dlaczego? Znane dziennikarskie powiedzenia mówią: „Informacja jest tyle warta co jej źródło” oraz „Wszystko ma swoją cenę, a informacja to jeden z najdroższych towarów na świecie”.

Dzięki dostarczanym przez dziennikarzy informacjom mamy świadomość tego, co się dzieje na świecie. Możemy kształtować własne poglądy i mimo życia w ojczystym kraju czuć atmosferę świata, bez ograniczeń.

Każdy, kto pragnie podróżować i spełniać się jako dziennikarz, może połączyć te obie rzeczy i zaciekawić odbiorców swoimi przeżyciami.

Autorka tekstu: Matylda Firek studentka dziennikarstwa. Uwielbia kontakt z ludźmi. Jest kreatywna, lubi robić zdjęcia i podróżować. Interesuje ją sport, a w szczególności tenis. Chciałaby w przyszłości dubbingować bajki. Jej śmiech słychać z kilometra. W Nagrodzie Młodych Dziennikarzy w dziale video i biurze prasowym.

Jak pisać ciekawie?

Masz dobry pomysł albo już zebrany interesujący materiał, ale nie wiesz jak to zebrać w całość i przekazać? Postaram się podać Ci kilka wskazówek, dzięki którym twoje opowiadanie lub reportaż nabierze kształtów. Zaczynajmy!

Nie czekaj na wenę!

Jeśli masz dobry pomysł, to po prostu go zrealizuj. Pisz cokolwiek, potem będziesz poprawiać. Najważniejsze, żeby na kartkach zaczęły się pojawiać litery, a z czasem dojdziesz do takiej wprawy, że będzie to dla Ciebie “bułka z masłem”.

Spisz plan swojego tekstu

Ta rada może być dla Ciebie przydatna, zwłaszcza jeśli masz problem z organizacją pracy (np. czasem pisania lub długością tekstu). Okaże się również pomocna wtedy, gdy nie do końca potrafisz uszeregować fakty (np. gubisz się w chronologii wydarzeń). Często wystarczy, jeśli plan będzie po prostu zawierał same nagłówki akapitów.

Pisz autentycznie…

…czyli zgodnie z prawdą, zwłaszcza jeśli jest to tekst dziennikarski. Nie chodzi tu tylko o uczciwość (choć ona oczywiście również jest bardzo ważna), ale o to, że czytelnicy są bardzo wyczuleni na “koloryzowanie” faktów. Ponadto w tekście powinno być zawartych jak najwięcej emocji bohaterów, aby nie był on “suchy”. Natomiast żeby dobrze opisać uczucia, towarzyszące jakiemuś wydarzeniu, najlepiej je przeżyć samemu lub posłuchać obszernej relacji od bezpośredniego świadka.

Określ profil swojego czytelnika

Jeśli wyobrazisz sobie, kto będzie czytał Twój tekst, pozwoli Ci to dobrać odpowiedni styl, a co za tym idzie – słownictwo i składnię. To ważne, aby tekst był zrozumiały dla odbiorcy. Ma to znaczenie zwłaszcza w przypadku zawartych w nim żartów czy ironii, które mogą zostać niewłaściwie odebrane, jeśli nasz czytelnik bardzo się od nas różni, np. wiekiem, a my nie wzięliśmy tego wcześniej pod uwagę.

Przemyśl styl swojego tekst

Zadbaj o to, aby słownictwo i składnia były dobrane odpowiednio do jego gatunku i grupy odbiorców. Zazwyczaj każdą historię można opowiedzieć na nieskończoną ilość sposobów. To Ty zadecydujesz czy to będzie reportaż, opowiadanie, wywiad, a może felieton.

Wsłuchaj się w swój wewnętrzny głos

Rada brzmi może nieco enigmatycznie, jednak “chodzi” w niej o to, żeby zastanowić się – kto opowiada w Twoich myślach tę historię? “Brzmi” Ci ona głosem kobiety, a może mężczyzny? W jakim wieku jest ta postać i jakim słownictwem się posługuje? Te pytania pomogą Ci zdecydować o tym, jaki charakter powinien mieć Twój narrator. Radę tę jednak również dobrze jest odnieść do bohaterów Twojej historii. Pisząc, zawsze musisz wiedzieć, co oni by czuli w danej sytuacji i jak by na nią zareagowali.

Zastanów się, gdzie jest punkt kulminacyjny

Klimax jest najważniejszym punktem tekstu, do którego zmierza cała historia. Zastanów się dobrze: w jakim momencie powinien on nastąpić? Jakie reakcje wywołał on u bohaterów? Jak spowodować u czytelnika zaskoczenie opisaną sytuacją? To powinien być moment, który Twój odbiorca zapamięta na dłużej. Często może być warto w tym miejscu wstawić zwrot akcji, choć oczywiście, jeśli piszemy dokument, to nie możemy “kreować” rzeczywistości.

Każdy tekst wymaga poprawek

Kiedy już skończysz, odłóż swój tekst na dwa lub trzy dni, a potem koniecznie wróć do niego. Przeczytaj go “na głos” i wychwyć błędy ortograficzne, interpunkcyjne i przede wszystkim stylistyczne (których programy do pisania Ci niestety nie pokażą). Po naniesieniu poprawek przeczytaj tekst ponownie “na głos” i ponownie popraw błędy. Wykonuj to do skutku, aż nie pozostanie żaden mankament.

Pamiętaj, że “nie od razu Rzym zbudowano”

Moją ostatnią radą jest (być może nieco wyświechtane, ale prawdziwe) – nie poddawaj się. Wierz w siebie i w wartość tego, co chcesz przekazać. Z czasem, jeśli będziesz sporo pisać, dojdziesz do należytej wprawy, a napisanie kolejnego tekstu nie będzie dla Ciebie żadnym problemem.

Autor: Michał Firlit – Ma 20 lat. Pochodzi z Krakowa i tutaj też studiuje na kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie im. Jana Pawła II. Jednocześnie pracuje w sektorze szkoleniowym na stanowisku asystenta ds. komunikacji internetowej. Jego największymi pasjami są piłka nożna i szachyW Nagrodzie Młodych Dziennikarzy działa w Biurze Prasowym.

Dziennikarz a celebryta

Według badań przeprowadzonych przez pracowników Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS dziennikarze należą do czołówki najpopularniejszych celebrytów w Polsce, w tym zestawieniu znajdują się zaraz za aktorami i muzykami. Analizie zostały poddane wszelkie środki masowego przekazu, od programów telewizyjnych, przez prasę kolorową, kończąc na internetowych portalach plotkarskich.

Współczesny świat pełen jest ludzi, którzy pragną sławy. Internet i jego nieograniczone zasoby tylko pomagają w tych działaniach. Liczne programy, kanały na portalach internetowych, social media – w tym wszystkim tkwią dziennikarze, oni również korzystają z tych czy innych serwisów. Czy osoba publikująca w social mediach swoje życie prywatne automatycznie staje się celebrytą, a może to wszystko tylko na pokaz?

Definicja “celebryty

Może się wydawać, że słowo „celebryta” znane jest od wielu lat. Jednak tak naprawdę popularność celebrytów nastała dopiero na początku 2009 roku. Wcześniej osoby znane określano „vipami” (niektórzy uważali to za obraźliwe). Do tej grupy należeli politycy, przedsiębiorcy, rzadziej aktorzy. Krótki żywot terminu „vip” został zakończony przez słowo „celebryta”. Już w 2007 roku o tzw. „celebrytach” w swoich artykułach pisali: Wiesław Godzic, Jacek Żakowski, Teresa Grzeszak.

Kim jest celebryta? Według Słownika języka polskiego PWN to „osoba znana z telewizji i kolorowych pism”, potocznie określana jako „osoba znana z tego, że jest znana”. Obecnie celebrytą jest nazywana praktycznie każda osoba publiczna. Jak to wygląda w przypadku dziennikarzy?

O nich się mówi

We wspomnianych wcześniej badaniach przeprowadzonych przez pracowników Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS wyniki wskazały, iż dziennikarze należą do czołówki popularnych celebrytów w Polsce. Analizowane były wszelkie środki masowego przekazu, a ich przegląd obejmował dwie tury – pierwsza w październiku 2016 r., a druga rok później w tym samym miesiącu. We wszystkich turach o dziennikarzach pisano 884 razy. Podobną sumę wyników zanotowali wokaliści oraz członkowie zespołów muzycznych. Zdecydowanymi liderami wśród „celebrytów” są aktorzy i aktorki – o nich media rozpisywały się 1901 razy.

Pozytywny odbiór

Dziennikarze pojawiający się w środkach masowego przekazu stają się osobami publicznymi i znacząco wpływają na funkcjonowanie społeczeństwa. Są oceniani przez czytelników i telewidzów, a co za tym idzie interesują się nimi również portale plotkarskie. Wraz z wzrastającą popularnością mediów społecznościowych życie prywatne dziennikarzy jest wystawione na próbę. Nawet najmniejsza drobnostka, jak opublikowanie niekorzystnego zdjęcia, czy niewygodny wpis może zmienić wizerunek dziennikarza i przekreślić jego dobre imię. Pytanie, czy takie działanie jest zupełnie przypadkowe, czy może świadomość wywołania skandalu jest tutaj zamierzona?

W imię kodeksu

Najbardziej wpływowi celebryci za wpisy czy dodanie fotografii na portalach społecznościowych otrzymują niebagatelne kwoty pieniężne. Także za samo lokowanie produktów na ich konta wpływają określone sumy. Niestety wśród prominentnych dziennikarzy i takie przypadki się zdarzają. Choć nie są one tak rzucające się w oczy, to jednak łamią pewien punkt kodeksu dziennikarskiego dotyczący reklamowania produktów.
Kontrowersyjną sprawą są również występy w programach rozrywkowych typu reality, czy talent shows, które niewiele mają wspólnego z dziennikarstwem. Ponownie wiąże się to z odkrywaniem kolejnych, nierzadko pikantnych szczegółów życia prywatnego.

Zawód dziennikarza sprowadza się do wykonywania ważnych funkcji. Obowiązuje go wiele wymogów i utrzymywanie dyscypliny. Jednak trzymanie się sztywnych zasad nie zawsze przynosi korzystne efekty. Każdy z nas potrzebuje odrobiny szaleństwa, tak jak i osoby związane z mediami. Stąd udostępnianie publicznie, co zrobiły na śniadanie, czy jak wyglądają ich dalekie podróże nie powinno nikogo dziwić, a już na pewno skazywać na pozostanie celebrytą z pierwszych stron gazet. Reklamowanie produktu, który nie wpływa znacząco na karierę, nie powinno przekreślać wizerunku dziennikarza. Jednak powinien być on świadom swoich celów i konsekwencji, jakie mogą go spotkać na dalszej ścieżce kariery.

Autor: Jakub MatusiakW Konkursie Nagroda Młodych Dziennikarzy w zespole biura prasowego. Studiuje dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Papieskim. W wolnych chwilach czyta dużo książek kryminalnych i rozwiązuje krzyżówki. Ponadto uwielbia filmy z lat 50. i 60., a jego odwiecznym marzeniem jest podróż do Islandii.

Źródła:

https://www.swps.pl/images/Raport_celebryci.pdf

https://www.academia.edu/13719666/%C5%9Awiadek_prezenter_celebryta_kim_jest_dzisiaj_dziennikarz







Między dziennikarstwem a literaturą – reportaż

Czy to jeszcze dziennikarstwo, czy może już literatura? Reportaż to gatunek, który sprawiać może dużo problemów. Chyba nikt nie będzie polemizować z faktem, iż jego napisanie nie należy do najprostszych. Jednak, dążąc do bycia mistrzem w swoim fachu, trzeba wspinać się na wyżyny. Dlatego dzisiaj pochylimy się nad szczytem dziennikarskiej profesji, czyli właśnie reportażem.

Jaki powinien być reportażysta?

Praca dziennikarza to potocznie mówiąc “ciężki kawałek chleba”, jednak jej szczególna odmiana – bycie reportażystą to bez wątpienia jeszcze trudniejsze wyzwanie. Dlatego też o autorach reportaży można śmiało mówić, że są osobami wielu talentów. Dlaczego? Ponieważ dobry reportażysta musi umieć więcej niż tylko dobrze pisać czy umiejętnie opowiadać. Przede wszystkim powinien dążyć do odkrycia prawdy, czyli wartości nadrzędnej nie tylko w zawodzie dziennikarza, ale także najważniejszej dla każdego człowieka.

Wśród cech reportażysty zaszczytne miejsce znajduje także wytrwałość i nieustępliwość w dążeniu do celu, ponieważ proces zbierania materiałów może okazać się wyjątkowo żmudny i długi. Właśnie wtedy pomóc może wbudowana w dziennikarza wytrwałość, która nie pozwala przerwać poszukiwań i zabija pojawiający się z tyłu głowy głos, który niczym zła wróżka zachęca do rzucenia wszystkiego i zajęcia się nowym tematem.

Bycie wytrwałym wiąże się także z gotowością poświęcenia – zarówno siebie, jak i czasu, który do stworzenia reportażu jest niezwykle potrzebny. Rozmowy z bohaterami i ich bliskimi, spotkania z ekspertami, poszukiwanie materiałów, przeglądanie dokumentów, obserwowanie codziennego ludzkiego życia – kilkunastominutowy czy kilkustronicowy reportaż wymaga dni czy nawet tygodni przygotowań, więc jeśli nie masz czasu – nie masz szansy w pełni poświęcić się swojemu dziełu. Ostatnia, ale nie mniej ważna cecha to cierpliwość – na początku pracy warto sobie uświadomić, że efekty nie spadną z nieba, lecz są sumą wytrwałości i poczynionych wysiłków.

Czym jest reportaż?

Jak wielu twórców, tak wiele możliwości zdefiniowania tego gatunku. Trudno zatem przedstawić jedną definicję reportażu, chociażby z tego względu, że ciągle się rozwija. Jednak, wśród wielu opinii na temat tej formy można znaleźć takie, które się pokrywają. Dlatego też warto się nad nimi pochylić. Przede wszystkim wielu znawców zwraca uwagę, iż reportaż to gatunek na pograniczu literatury i dziennikarstwa. Nie sposób nie przyznać im racji, gdyż dziennikarskie umiejętności są w reportażu wspomagane przez literackie zwroty i odniesienia. Nie dziwi także fakt, że wśród uznanych twórców tego gatunku znajduje się wielu pisarzy, a zaszczytne miejsce zajmuje mistrz Ernest Hemingway. Jednak zobaczyć tutaj można działanie dwustronne – wielu dziennikarzy, którzy zasłynęli pisaniem reportaży, przeszło do historii literatury. Do takich twórców zaliczyć można także Polaków – Hannę Krall czy Ryszarda Kapuścińskiego.

Klasyczny reportaż pisany opowiada rzeczywistość za pomocą słowa, często czerpie ze stylistyki literackiej. Gatunek ten odznacza się dużą dowolnością, ponieważ nie ma reguł, które określałaby jego zawartość. To autor nadaje mu indywidualny kształt. Wybiera on zarówno czas, w jakim będą opisywane wydarzenia, jak i moment, w którym pojawią się główni bohaterowie. Od niego zależy także, czy narracja będzie pierwszoosobowa czy będzie tylko obserwatorem wydarzeń.

Jak napisać dobry reportaż?

  • Przede wszystkim skup się na jasnym przedstawieniu faktów i staraj się dotrzeć do wszystkich stron wydarzenia, aby znaleźć źródło prawdy.
  • Bądź detektywem, którego celem jest rozwiązanie zagadki, na każdym etapie swojej pracy zgłębiaj rzeczywistość, wchodź w nią, nie zatrzymuj się.
  • Bądź obiektywny, nie wspieraj tylko jednej strony, jeśli nie znasz historii drugiej.
  • Porzuć uprzedzenia, twoje dzieło ma budować mosty, a nie mury.
  • Zastanów się nad problemem, jaki ma być tematem twojej pracy i zbadaj wszystko, co dotyczy tej sprawy.
  • Nie kieruj się swoją wygodą w dobieraniu rozmówców, lecz podążaj za prawdą.

Melchior Wańkowicz, jeden z najwybitniejszych polskich reportażystów, tak pisał o tym gatunku: “Reportaż jest mozaiką kamyków, które układamy tak, by wiernie oddawały rzeczywistość. Kamykami są fakty z życia”. Pisząc reportaż, pamiętajmy, aby umiejętnie, starannie i skrupulatnie zbierać kamyki, a w kieszeni mieć za sobą te najważniejsze – prawdę oraz dobro.

Autorka: Faustyna Zaleśna – w Nagrodzie Młodych Dziennikarzy w Biurze Prasowym. Studentka II roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UPJP2. Uwielbia sport i aktywny tryb życia. Lubi czytać książki, a szczególnie biografie. Jej marzeniem jest dom w pięknej Portugalii.

5 portali crowdfundingowych – jak z nich korzystać?

Crowdfunding to – w skrócie –  finansowanie społecznościowe (crowd – tłum, funding – finansowanie). Jest to nic innego, jak forma finansowania różnych projektów w tym biznesowych, kulturalnych czy społecznych. Pomysłodawcy danego projektu proszą o wsparcie finansowe darczyńców, którzy za pomocą internetu mogą wpłacać pieniądze na wybrane przez siebie cele. Co ciekawe, wspierający dany projekt mogą otrzymać różne korzyści z pomocy, tj. rabaty przy zakupie gotowego produktu, który sfinansowaliśmy bądź współwłasność w samym projekcie. 

Początki crowdfundingu

Za akcję uważaną za narodziny crowdfundingu uznaje się udział amerykańskich fanów rocka. Za sprawą kampanii przeprowadzonej w internecie zebrali ponad 60 tys. dolarów na sfinansowanie trasy koncertowej w Stanach Zjednoczonych rockowej grupy Marillion. Już na początku XXI w. powstał pierwszy serwis crowdfundingowy ArtistShare.net, który umożliwiał muzykom finansowanie twórczości poprzez zbiórkę środków finansowych od swoich fanów.
Obecnie za największy tego typu portal uznaje się Kickstarter, założony w 2009 r., który przeprowadza zbiórki pieniędzy na wiele dziedzin życia.

W ciągu ostatnich lat o crowdfundingu jest w Polsce coraz głośniej. Wiele akcji zostało sfinansowanych, dzięki serwisom zajmującym się taką formą finansowania. Oto kilka firm, które warto znać, choćby na przyszłość, gdybyśmy sami chcieli skorzystać z usług darczyńców.

Polakpotrafi.pl

To największa strona crowdfundingowa w Polsce. Są na niej finansowane liczne projekty dotyczące różnych dziedzin życia. Działa od 2011 r. Obecnie najdroższym sfinansowanym projektem jest „Wstęga Pamięci. Pomnik AK w Krakowie”, który uzyskał ponad 385 tys. złotych od 1569 wspierających.

Wspieram.to

Szczecińska firma, która otworzyła swoją stronę w 2013 roku. Dwa lata później mogła poszczycić się opublikowaniem ponad 800 projektów, a połowa z nich została zrealizowana. Wśród dofinansowanych projektów najczęściej możemy wymienić: filmy, animacje, gry komputerowe i planszowe, komiksy oraz albumy muzyczne.

OdpalProjekt.pl

Kolejna z platform zajmująca się finansowaniem społecznościowym. Jej założycielem jest Arkadiusz Regiec. Firma ma swoją siedzibę w Warszawie. Do udanych przedsięwzięć można zaliczyć m.in. projekt budowy Hyperloop’a, najszybszego środku transportu.

Zrzutka.pl


Czwarta i ostatnia firma należąca do ścisłej czołówki zespołów crowdfundingowych. Ma swoją siedzibę we Wrocławiu. W Zrzutce.pl tworzone są zbiórki internetowe na dowolny cel, tj.: prezent, wyjazd czy własny biznes.

Patronite.pl

SzachMatt na Patronite.pl - Kopsnij drobnymi na rozwój

Warto również wspomnieć o firmie Patronite.pl, która nieco różni się od swoich kolegów z branży. Działa na zasadzie crowdfundingu subskrybcyjnego. Polega ona na tym, że tak zwani patroni co miesiąc wspierają finansowo wybrane przez siebie projekty. Daje to pewną stabilność twórcom, którzy współpracują z serwisem. Strona, która działa nieprzerwanie od 2015 roku, została założona przez Tadeusza Chełkowskiego i Michała Krawczyka. Jak dotąd największe wsparcie finansowe od użytkowników serwisu uzyskał dziennikarz Tomasz Sekielski, który co miesiąc otrzymywał ponad 70 tys. złotych na realizację swoich filmów.

Autor: Jakub Matusiak – W Konkursie Nagroda Młodych Dziennikarzy w zespole biura prasowego. Studiuje dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Papieskim. W wolnych chwilach czyta dużo książek kryminalnych i rozwiązuje krzyżówki. Ponadto uwielbia filmy z lat 50. i 60., a jego odwiecznym marzeniem jest podróż do Islandii.

Nagrody dziennikarskie

W dzisiejszych czasach praca dziennikarza nie należy do najprostszych. Każda osoba, która podejmuje się tego zawodu, musi być świadoma, z jak szybko rozwijającą się profesją ma do czynienia. Jak wiadomo, każdą pracę należy wynagradzać i ta uniwersalna myśl stała się przyczyną organizowania plebiscytów, dzięki którym dziennikarze mogą poczuć się docenieni, a ich rzetelnie wykonywane obowiązki wynagrodzone.

Nagrody Pulitzera

Joseph Pulitzer, jeden z wpływowych dziennikarzy i wydawców, wpadł na pomysł, aby nagrodzić tych, którzy dla dziennikarstwa robią sporo i z dumą mogą nosić tytuł „dziennikarz”. Ufundował w ten sposób nagrody, które są wręczane od 1917 roku w dwudziestu jeden kategoriach, m.in. dziennikarstwo, historia, poezja, czy literatura piękna. Zwycięzcy wybierani przez jury otrzymują świadectwo oraz czek na 15 tys. dolarów, z kolei zwycięzca w kategorii „służba publiczna” (kategoria skierowana do tytułów prasowych) honorowany jest złotym medalem. Co ciekawe, laureatem nagrody dziennikarskiej Pulitzera, nie musi być Amerykanin, a osoba, która opublikowała artykuł w gazecie amerykańskiej.

Nagrodę może otrzymać każdy, kto poruszy temat dotyczący sfery politycznej, społecznej czy kulturowej. Często są to kwestie, które zmieniają świat i tak na przykład: w 2014 roku w kategorii „Służba publiczna” złoty medal otrzymali dziennikarze „Guardian US” oraz „Washington Post” za ujawnienie afery podsłuchowej i doniesień Edwarda Snowdena. W 2018 roku wśród laureatów znaleźli się, m.in. Jodi Kantor, Megan Twohey, Ronan Farrow, którzy zostali nagrodzeni za ujawnienie skandalu z udziałem Harveya Weinsteina, oskarżonego o molestowanie kobiet w Hollywood.

Nierzadko prace zwycięzców wzbudzają kontrowersje wśród opinii publicznej. Tak było w ubiegłym roku, kiedy gala, za sprawą epidemii koronawirusa, odbyła się wyjątkowo w formie online.  Jedną z nagród otrzymała grupa reporterów „The New York Times”, która przygotowała serię materiałów na temat reżimu Władimira Putina w Rosji. Teksty nie spodobały się ambasadzie rosyjskiej w Stanach Zjednoczonych, która decyzję jury postanowiła ostro skrytykować na jednym z portali społecznościowych.

 Orwell Prize

Są to brytyjskie nagrody za wybitne osiągnięcia polityczne przyznawane przez University College London. Bernard Crick, wykorzystując pieniądze za tantiem z wydania biografii brytyjskiego publicysty George’a Orwella, ufundował nagrodę w 1993 roku. Od tego czasu, co roku przyznawane są trzy nagrody: za literaturę polityczną, dziennikarstwo oraz „demaskowanie społecznego zła w Wielkiej Brytanii”. 

W 2014 roku ogłoszono nagrodę Youth Orwell Prize skierowaną do uczniów w wieku od 9 do 13 lat, aby wspierać i inspirować nowe pokolenie zaangażowanych politycznie młodych pisarzy.

Jedyny przypadek, kiedy Rada Nagrody Orwella podjęła decyzję o cofnięciu nagrody, miał miejsce w lipcu 2011 roku. Wówczas brytyjski publicysta Johann Hari został oskarżony o plagiat oraz o dokonanie zmian we wpisach dziennikarzy na Wikipedii, gdzie krytykowali oni jego działania.

Nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Polska również może poszczycić się prestiżowymi nagrodami, które przyczyniły się do propagowania dziennikarstwa. Najstarsze nagrody w tej dziedzinie przyznaje Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które istnieje od 1951 roku, Za oficjalne rozpoczęcie rozdania nagród przyjmuje się rok 1992, kiedy to pozyskano jako sponsora Fundację The German Marshall Fund of the United States. Od tego czasu nagrody były wzorowane na amerykańskiej Nagrodzie Pulitzera. Laureatami są autorzy tekstów prasowych, audycji radiowych i programów telewizyjnych, którzy wyróżnili się rzetelnością i wartością informacyjną. Nagrody przyznawane są w wielu kategoriach. Wśród nich wyróżnić można: dziennikarstwo śledcze, problemy współczesnej cywilizacji, tematykę społeczną czy popularyzację wiedzy o Polsce i świecie.

Od 2003 roku przyznawany jest „laur SDP”, będący wyrazem najwyższego uznania dziennikarzy. SDP wręcza również antynagrodę dziennikarską o nazwie „Hiena Roku”, której inicjatorką jest Krystyna Mokrosińska. Jest to tzw. „żółta kartka” dla dziennikarza, który wykroczył poza etykę dziennikarską, m.in. żerując na plotkach i pomówieniach czy posługując się w swoich tekstach wulgarnym językiem.

To tylko niektóre, wybrane przeze mnie nagrody, które dla świata i danego kraju pełnią ważną rolę. To dobrze, że istnieją takie inicjatywy, które w różny sposób nagradzają pracę dziennikarzy. W obecnych czasach zawód ten jest traktowany przez wielu bardzo powierzchownie, co w rzeczywistości przekłada się m.in. na krytykę ze strony czytelników wielu pism.

Medal czy statuetka to tylko cząstka sposobów, w jakie może być nagradzana ciężka praca wykonywana przez dziennikarzy. Nagłaśnianie ważnych spraw i reakcja ze strony ludzi – to prawdziwa nagroda dla ludzi mediów.

Autor: Jakub MatusiakW Konkursie Nagroda Młodych Dziennikarzy w zespole biura prasowego. Studiuje dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Papieskim. W wolnych chwilach czyta dużo książek kryminalnych i rozwiązuje krzyżówki. Ponadto uwielbia filmy z lat 50. i 60., a jego odwiecznym marzeniem jest podróż do Islandii.

Fake newsy

Z pewnością każdy użytkownik mediów społecznościowych, czy też odbiorcy przekazów radiowych i telewizyjnych, którzy na co dzień śledzą informacje z kraju, bądź z zagranicy, chociaż raz mieli do czynienia z tak zwanym fake newsem.

Czym jest fake news?

Według definicji słownika PWN fake newsy to: „nieprawdziwe, fałszywe wiadomości, najczęściej rozpowszechniane przez tabloidy w celu wywołania sensacji, bądź zniesławienia kogoś”. Najczęściej fałszywe wiadomości dotyczą tematów politycznych. Warto nadmienić, że od początku istnienia dziennikarstwa spotykamy się z przedstawianiem niektórych informacji niezgodnie z prawdą. Wcale nie jest to nowe zjawisko. Jednak warto zaznaczyć, iż termin fake news, zaczerpnięty z języka angielskiego, został rozpropagowany w 2016 roku przez Donalda Trumpa podczas kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych.

Wszechobecny wirus

Niestety trzeba zdać sobie sprawę z tego, że fałszywe informacje coraz częściej widoczne są w środkach społecznego komunikowania.  Amerykański medioznawca Paul Levinson dodaje, że fake newsy są jak wirusy, które prawdopodobnie zostaną z nami już na zawsze, ponieważ stały się częścią życia społecznego. Nieprawdziwe informacje rozpowszechniane w mediach niosą ze sobą poważne konsekwencje. Bo przecież wiadomości, które „poszły w eter”, nie jest  łatwo wycofać. Nie każda osoba, do której dotrze jakaś fałszywa informacja, zapozna się potem z jej sprostowaniem. Obecnie różnego rodzaju media mają tak dużą siłę oddziaływania, że potrafią dosłownie zniszczyć konkretną osobę. Przedstawić ją w niekorzystnym świetle, sprawić, że osoba ta straci poważanie lub zaufanie wśród dotychczasowych sympatyków. Niejednokrotnie może to skutkować wyeliminowaniem lub całkowitym zdyskredytowaniem takiego człowieka z życia publicznego. Fake news może również zniszczyć reputację jakiejś instytucji, co w konsekwencji prowadzi m.in. do jej upadku. Nieprawdziwe informacje występują również w nagłówkach różnych artykułów, po to, by przyciągnąć uwagę odbiorcy i tym samym zapewnić sobie większą „klikalność” i jeszcze większe korzyści majątkowe.

Przykłady fake newsów

8 listopada 2016 roku miały miejsce wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. O stanowisko prezydenta USA rywalizowali wówczas: Hillary Clinton z Partii Demokratycznej i Donald Trump z Partii Republikańskiej. Po ogłoszeniu wyników okazało się, że 45. prezydentem Stanów Zjednoczonych został Donald Trump. Analizując kampanię prezydencką należy zwrócić uwagę na fakt, iż zarówno dla Clinton jak i Trumpa, była ona niezwykle trudna. W mediach pojawiały się wówczas nieprawdziwe informacje, które przedstawiały kandydatów w bardzo niekorzystnym świetle. 20 najpopularniejszych fake newsów na temat wyborów, na kilka dni przed głosowaniem, zyskało około 8,7 miliona udostępnień, reakcji czy komentarzy na Facebooku.

Oto dwie najważniejsze informacje, które okazały się być nieprawdziwe:

-Pierwsza dotyczyła rzekomego poparcia papieża Franciszka udzielonego Donaldowi Trumpowi – „Papież Franciszek zszokował świat. Popiera Donalda Trumpa jako prezydenta, wydaje oświadczenie”. Oczywiście, było to kłamstwo. Papież nigdy nie wydał żadnego oświadczenia, w którym udzieliłby poparcia któremuś z kandydatów.

-Druga informacja dotyczyła Hillary Clinton, która została oskarżona o sprzedawanie broni terrorystom – „Hillary sprzedawała broń tzw. Państwu Islamskiemu”. Dodatkowo, pojawiły się również informacje o tym, że rzekomo „maile Clinton ws. walki z IS wyciekły i ujawniają rzeczy gorsze, niż można sobie wyobrazić”, ponadto „prawo stanowi, że Clinton nie może sprawować żadnego urzędu”, a także „znaleziono ciało agenta FBI badającego maile kandydatki demokratów”.

Żadna z tych przytoczonych informacji nie była zgodna z prawdą. Ukazane wyżej przykłady wyraźnie pokazują, że fake newsy z łatwością docierają do ogromnej liczby ludzi, wyrządzając niemałe szkody w postaci utraty zaufania do konkretnych osób.

Jak odróżnić fake newsy od prawdziwych informacji?

Weryfikacja, czy jakaś informacja jest zgodna z prawdą, czy też nie, jest bardzo trudna. Na pierwszy rzut oka mało kto dostrzeże, czy ma do czynienia z fake newsem. Co zrobić by nauczyć się odróżniać prawdę od kłamstwa? Z pomocą przychodzi tutaj Międzynarodowa Federacja Stowarzyszeń i Instytucji Bibliotekarskich (IFLA). Oto kilka wskazówek:

  1. Sprawdź, czy strona internetowa, która opublikowała jakieś informacje, jest wiarygodna.
  2. Następnie odpowiedz sobie na pytanie, czy znajdziesz tam na przykład dane kontaktowe lub adresowe.
  3. Zwróć uwagę na autora tekstu. Możesz przejrzeć jego poprzednie publikacje. Jeśli okaże się, że jego pierwszy tekst jest sensacyjnym newsem, może to dać Ci do myślenia.
  4. Czytaj tekst w całości, nie skupiaj się tylko i wyłącznie na nagłówkach, które często nie są zgodne z prawdą.
  5. Upewnij się, czy dana wiadomość nie jest żartem, bądź satyrą. To bardzo ważne.
  6. Nie korzystaj tylko z jednego portalu czy gazety, ale czytaj komunikaty z wielu dostępnych źródeł, aby uzyskać potwierdzenie danej historii.
  7. Jeśli jest taka możliwość, możesz wysłać pytanie do eksperta o weryfikacje prawdziwości danego wydarzenia.
  8. Dokładnie sprawdzaj datę artykułu, bowiem wiadomości sprzed kilku lat mogą mieć zupełnie inny kontekst i wydźwięk niż obecnie.
  9. Na koniec podejmij próbę oceny – czy poglądy i przekonania nie wpływają na odbiór tekstu.

Te kilka zaprezentowanych wskazówek powinno pomóc czytelnikowi w staniu się świadomym odbiorcą, który będzie umiał odróżnić fikcję od rzeczywistości.

Oby tak było. Bądźmy świadomymi odbiorcami. Nie narażajmy się na manipulacje ze strony osób wpływających na nas poprzez media.

Autorka: Anna Mlyczyńskastudentka trzeciego roku na kierunku Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Prywatnie jest wielką fanką sportów zimowych, szczególnie skoków narciarskich. Uwielbia spędzać swój wolny czas  jeżdżąc na rowerze, czytając książki o II wojnie światowej oraz słuchając muzyki klasycznej. Jej największym marzeniem jest podróż do Izraela. W Nagrodzie Młodych Dziennikarzy działa w Biurze Prasowym.

Blog – kiedyś i dziś

“Piszący bloga nie ma żadnej odpowiedzialności, a w efekcie ja nie mam żadnej gwarancji, że gdy zrobię kawę z amaretto zgodnie z przepisem na blogu, to mi to amaretto wyjdzie” – mówił jeden z dziennikarzy Forbesa podczas debaty na temat blogosfery wśród dziennikarzy.

Kto z nas nie był właścicielem pamiętnika, w którym notował wszystko to, co przydarzyło mu się danego dnia, czy to w szkole, czy na podwórku? W pamiętniku mogliśmy wylewać swoje żale, wyznawaliśmy miłość osobie ze szkoły i wielokrotnie zapisywaliśmy w nim nazwiska osób, których wręcz nienawidziliśmy. Aktualnie wraz z rozwijającą się technologią papierowe zeszyty odkładamy na półki, a kartki papieru zastępują nam strony internetowe. Wirtualny świat zafundował nam nową formę pamiętników online, które nazywamy… blogami. Czym są? Na czym polega ich popularność i czy warto zakładać bloga?

Geneza

Słowo „blog” oznacza sieciowy dziennik, a społeczność, która tworzy blogi nazywamy „blogosferą”, czyli kulturą blogerów polegającą na przeglądaniu i komentowaniu blogów naszych kolegów „po fachu”. Za pierwszego bloga oficjalnie uznaje się stronę WWW założoną w 1991 roku przez Tima Bernersa-Lee, który regularnie aktualizował i dodawał linki do innych stron. Wówczas nikt nie spodziewał się, że jest to dopiero początek tego, co strony internetowe mogą nam zaoferować.

 W 1997 roku programista Jorn Barger publikował codzienne wpisy na swojej stronie „Robot Wisdom” w nadziei, że znajdzie czytelników o podobnych technicznych zainteresowaniach. Posty zawierały listę linków dotyczące sztuki i technologii. W ten sposób wymyślił słowo weblog (zlepek słów „web” i „log”), co dosłownie oznaczało strony, na których można było umieścić linki do innych witryn. Dopiero dwa lata później, redaktor John Marholz skrócił wyrażenie do słowa „blog”, które do dzisiaj jest powszechnie stosowane. Co ciekawe w 2004 roku „blog” został wybrany słowem roku przez wydawnictwo „Merriam-Webster”.

Rozkwit i koniec

Za rozwój blogów uznaje się przełom XX i XXI wieku. Początkowo były one tworzone przez specjalistów i informatyków, którzy znali podstawy programowania potrzebne do powstawania stron internetowych. Z czasem zaczęły powstawać pierwsze platformy do zakładania własnych blogów. Za prekursora uznaje się „Bloggera” – serwis, z którego mógł korzystać każdy użytkownik. W 2003 roku, wraz z przejęciem firmy przez Google, wszystkie funkcje „Bloggera” stały się darmowe, co tylko przyczyniło się do korzystania i rozwoju blogowania na całym świecie.

W Polsce rozkwit blogowania przypada na początki pierwszej dekady XXI wieku. Wówczas pojawiły się pierwsze serwisy blogowe pozwalające na zakładanie własnych stron. Pierwszym z nich był nlog.org, który pojawił się w 2000 roku, a korzystanie z niego było bezpłatne. Większą popularnością cieszył się blog.pl założony w 2001 roku przez Adama Wojtkiewicza i Bartłomieja Pogodę. Pięć lat później portal Onet postanowił wykupić serwis, który pozwolił na darmowe korzystanie z funkcji bloga. Blog.pl stał się ważną częścią blogosfery w Polsce. Serwis reklamował się zwrotem: „Opowiedz nam o swoim życiu!”, co skutkowało zakładaniem internetowych pamiętników, które w krótkim czasie zrobiły prawdziwą furorę w internecie. Publikowane wyznania blogerów zdobywały rzesze fanów i ich przeciwników. Przez dziesięć lat grupa Onet organizowała konkurs na Bloga Roku, w którym nagradzano autorów najciekawszych blogów. Ponadto w Starym Teatrze w Krakowie wystawiono spektakl pt. „blog.pl”, gdzie za inspirację posłużono się blogami umieszczonymi w serwisie.

Popularność trwała blisko dwie dekady. Dokładnie 8 grudnia 2017 roku postanowiono o zamknięciu witryny, a dopiero 31 stycznia 2018 roku wszystkie blogi przestały działać. Głównym powodem zakończenia działalności była rosnąca popularność portali społecznościowych.

Business is business

Blogowanie stało się modne. Blogi okazały się źródłem informacji, z których korzystały inne media. Okazały się także źródłem cennego dochodu, co pokazuje ranking znanych w Internecie blogów, przygotowany przez blog 24/7 Wall Street. Zestawienie składało się z 25 pozycji. Wśród nich znalazły się blogi dotyczące różnych dziedzin.

Najwyżej notowany okazał się „Gawker” – amerykański blog z siedzibą w Nowym Jorku. Skupiał się on na celebrytach i branży medialnej. Portal reklamował się jako „źródło codziennych wiadomości i plotek z Manhattanu”. Gdy ranking był przygotowywany w 2009 roku, witryny należące do Gawkera (tj. Defamer, Jezebel, Gizmodo) zanotowały łączny wynik 23 milionów użytkowników i ponad 200 milionów odsłon miesięcznie. Przy 8-krotnej wycenie dochodu operacyjnego firma była warta 170 milionów dolarów. W 2016 roku Gawker Media ogłosił, iż flagowy gawker.blog kończy swoją działalność. Drugie miejsce w rankingu zajął Huffington Post, który mógł cieszyć się ok. 180 milionami odsłon. Początkowo treści na blogu skupiały się na wydarzeniach politycznych. Obecnie znajdują się tam informacje z takich dziedzin jak: polityka, media, biznes, rozrywka i ekologia. Firma była wówczas warta ponad 90 milionów dolarów. Najniższe miejsce na podium zaliczył The Drudge Report, obejmujący wiadomości opinii. Do 2009 roku Drudge był wart 48 milionów dolarów.

Popularność blogowania nie ominęła także Polski. Choć za pierwszego blogera uznaje się Piotra Waglowskiego, autora serwisu prawniczego vagla.pl (1997 rok), to sam wymieniony przeczy temu tytułowi, w jednym z wywiadów zadając pytanie: „Co to jest blog?”. Przez długi czas dużym zainteresowaniem wśród internautów cieszyły się blogi modowe. Do czołówki tzw. „szafiarek” należały: Jessica Mercedes, Maffashion czy Macademian Girl. Popularność blogów przyczyniła się do większej rozpoznawalności, a ich autorki coraz częściej skupiają się na prowadzeniu własnych kont na portalach społecznościowych, czy pojawianiu się w programach telewizyjnych, a niżeli na prowadzeniu bloga.

Dziennikarz na blogu

Blogi to nie tylko miejsce do upubliczniania swoich wywodów, ale także miejsce pracy wielu dziennikarzy. Ludzie związani z mediami coraz częściej opisywali i udostępniali w nich swoje materiały, z których korzystały inne media. W ten sposób świat dowiedział się o tzw. „aferze rozporkowej”, opracowanej przez dziennikarza i komentatora politycznego Matta Drudge’a, który opisał głośny romans Billa Clintona i Moniki Lewinsky. Jak się później okazało, upokarzające materiały na temat ówczesnego prezydenta Stanów jako pierwszy zdobył amerykański „Newsweek”, jednak to Drudge za sprawą swojego bloga i zdobytych przez siebie informacji, wyprzedził pracowników tygodnika.

Innym przykładem dziennikarza zajmującego się blogowaniem był Chris Allbritton, znany z tworzenia bloga pt. „Back To Iraq”, który dotyczył wojny w Iraku w 2003 roku. Po zebraniu 15 tys. dolarów od swoich czytelników został „pierwszym dziennikarzem – blogerem w pełni finansowanym przez internautów”. Prowadził zajęcia z blogowania na Uniwersytecie w Nowym Yorku, a w 2004 roku podpisał kontrakt z magazynem Time jako korespondent w Iraku.

Również w Polsce blogi stawały się pierwszym źródłem informacji. Jednym z przykładów jest użytkowniczka ukrywająca się pod pseudonimem „Kataryna”, która na stronie Salon24 komentowała życie polityczne w Polsce. W mediach głośno było o jej konflikcie z ministrem sprawiedliwości Andrzejem Czumą i jego synem, który groził platformie sądem, żądając przeprosin za „kłamliwe i obraźliwe wpisy na blogu niejakiej »Kataryny«”. Postać Katarzyny Moniki Sadło, która ukrywała się pod tym pseudonimem, przyczyniła się do wielu kontrowersji, ale i także do popularności w świecie medialnym. Jarosław Kaczyński w jednym z wywiadów podkreślił, że „są blogerzy, jak np. słynna Kataryna, co do której tożsamości, a nawet tożsamości socjologicznej są spory, która robi to znakomicie”.

Dziennikarstwo a blogowanie

Blogosfera była w szczytowej formie przez wiele lat. Wielokrotnie próbowano opisywać jej wpływ w świecie dziennikarskim. W 2013 roku odbyła się debata dotycząca pracy dziennikarza w sieci. Jej uczestnicy zgodnie uznali, że różnice pomiędzy dziennikarstwem a pisaniem w Internecie powoli się zacierają. Tomasz Machała, redaktor naczelny platformy blogerskiej NaTemat.pl, opisał pracę dziennikarzy w jego portalu. Tłumaczył, że dziennikarze mediów tradycyjnych nie rozumieją blogosfery, a sam świat blogów jest dla nich niepojęty i wrogi, bo według nich blogerzy odbierają reporterom prace i pieniądze.

Według Grzegorza Marczaka, dziennikarza Antyweb.pl, „w warsztacie pracy dziennikarza znaczenie mają przede wszystkim fakty, tymczasem internauci mogą sobie pozwolić na większą swobodę i są często bardziej emocjonalni w swoim pisaniu”. Niektórzy z uczestników konferencji obawiali się prawdomówności wśród blogerów: „Piszący bloga nie ma żadnej odpowiedzialności, a w efekcie ja nie mam żadnej gwarancji, że gdy zrobię kawę z amaretto zgodnie z przepisem na blogu to mi to amaretto wyjdzie.” – mówił jeden z dziennikarzy Forbesa.

Z kolei dla Tomasza Jaroszka zajmującego się dziennikarstwem ekonomicznym, nie ma różnic pomiędzy dziennikarzem a blogerem. Wówczas twierdził on, że informacji jest za dużo, a „rolą dziennikarza jest ich interpretacja. To samo robią blogerzy”. “Właśnie dlatego to jest doskonały czas dla dziennikarstwa profesjonalnego – to jest geniusz naszych czasów, że każdy może otworzyć swoje medium.” – podsumował Grzegorz Cydejko.

Blogowanie dzisiaj

Obecnie żyjemy w czasach, gdy lubimy dzielić się swoją prywatnością. Choć początkowo blogi służyły właśnie do takich celów, to tworzenie własnego internetowego pamiętnika nie znajduje tak dużej rzeszy wielbicieli co kilkadziesiąt lat temu. Obecnie więcej możliwości dają nam portale społecznościowe. Blogi w formie tekstowej odchodzą do lamusa. Wciąż korzystają z nich strony internetowe różnych wydawnictw w celu opisywania konkretnego zjawiska. Jednak istnieje wiele innych gatunków mocno zbliżonych do blogów w znacznie odświeżonych formach.        

Wśród nich są wideoblogi, czyli pliki filmowe udostępniane w serwisach typu YouTube. Twórców wideoblogów nazywa się „vlogerami”, którzy w mniej lub bardziej interesujący sposób opowiadają o swoim życiu, zainteresowaniach i poruszają ważne tematy z różnych dziedzin.

Do krewnych blogów zaliczyć możemy audioblogi, czyli znane szerszej publiczności – podcasty. To nic innego jak forma internetowej publikacji, najczęściej przedstawiana w formie dźwiękowej. Podcast może przyjąć postać profesjonalnej audycji radiowej czy powieści, które już od pierwszych nagrań mogą przyczynić się do zwiększenia popularności wersji drukowanej. Zjawisko podcastingu początkowo nie cieszyło się dużym zainteresowaniem. 10-15 lat temu tworzenie audioblogów należało do niszowej dziedziny. Jednak według raportu Podcast Research Edison już w roku 2012 prawie 30% Amerykanów słuchało podcastów. Zalążki podcastingu w Polsce zaczęto zauważać w roku 2005. Za propagatora polskiego podcastingu uznaje się Jacka Artymiaka. Większość podcastów można znaleźć na portalach społecznościowych (YouTube) czy streamingowych (Spotify).

Pisanie i tworzenie bloga z pewnością przyczyniło się do wzrostu zainteresowania tworzeniem tekstów. Osobiste pamiętniki, eseje o charakterze naukowym, czy po prostu publiczne wyrażanie własnej opinii. Blogi stały się ważną częścią kultury pisania i odkrywania nowych form dziennikarskich. Mimo że standardowe blogi nie wzbudzają tak dużego zamiłowania jak 15 lat temu, to społeczność blogerów wciąż aktywnie działa i rozwija się, dzięki nowym rodzajom blogów.

Autor: Jakub MatusiakW Konkursie Nagroda Młodych Dziennikarzy w zespole biura prasowego. Studiuje dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Papieskim. W wolnych chwilach czyta dużo książek kryminalnych i rozwiązuje krzyżówki. Ponadto uwielbia filmy z lat 50. i 60., a jego odwiecznym marzeniem jest podróż do Islandii.

Źródła:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Blog

https://medium.com/polish/sk-d-wzi-y-si-blogi-poznajcie-histori-blogowania-91160bd45f1a

http://biznes.onet.pl/debata-czy-bloger-to-juz-dziennikarz/nesew

https://wiadomosci.onet.pl/kto-wymyslil-blogi/yxwc5

Ludzkie historie sięgnęły bruku i nadal tam spoczywają

Dopada Was czasem syndrom białej kartki? Jeśli piszecie teksty to na pewno. Czasem jest w nas chęć coś napisać, ale brakuje weny. Czasem zbliża się deadline i nie ma zmiłuj. Co wtedy zrobić? Można się modlić o natchnienie, jak niektórzy poeci, ale można też podejść do tego problemu bardziej przyziemnie.

– Macie 15 minut na przyniesienie jakiegoś wartościowego tematu artykułu, a najlepiej dwóch. – usłyszałem kiedyś na zajęciach z warsztatów dziennikarstwa prasowego, gdy jeszcze takowe mogły się odbywać w normalnych warunkach.

Wszyscy w grupie byliśmy mocno skonfundowani poleceniem prowadzącego, ale ponieważ ten już wrócił swoją uwagą do trzymanej przez siebie książki, to nikt nie miał odwagi zadać mu dodatkowych pytań. Ubraliśmy kurtki i wyszliśmy na zewnątrz.

Budynek naszego uniwersytetu znajduje się zaraz obok krakowskiego rynku, tak więc w tamtą stronę się udaliśmy. W końcu im więcej ludzi, tym większa szansa na ciekawy temat.

Prawda jest taka, że w ciągu paru chwil zadanie okazało się banalnie proste. Podczas tego krótkiego spaceru zdążyliśmy minąć: wóz strażacki, wróżkę pod Sukiennicami, kilka tablic upamiętniających sławnych ludzi, rozmawiających przechodniów, bezdomnych i wiele, wiele kamienic, ze ścian których aż “wypadały historie” (czasem razem z odlatującym tynkiem).

Wracając po kwadransie do sali, mieliśmy raczej problem z wyborem tych dwóch najlepszych tematów niż z syndromem pustej kartki. To zadanie uświadomiło mi wtedy, że tematy faktycznie leżą na chodniku i wystarczy się po nie schylić. Ważna lekcja dla każdego, kto chce cokolwiek pisać.

Każdemu, kto ma problem z weną, polecam więc po prostu spacer. Zwłaszcza obecnie, gdy często siedzimy zapuszkowani w swoich mieszkaniach i domach. Jeśli nie możesz wyjść, to czasem wystarczy też po prostu wyjrzeć za okno.

Kiedyś (z kolei na warsztatach kreatywnego pisania jeszcze w liceum) prowadząca kazała mi zwizualizować sobie, co w tym momencie robią nasi sąsiedzi z naprzeciwka. Świetne ćwiczenie. Moja wyobraźnia poczuła się wtedy jak źrebak spuszczony z uprzęży. Spróbujcie koniecznie. To naprawdę gotowy przepis na kryminał lub romansidło.

A jeśli jednak musisz napisać artykuł? Bardzo podobnie. Zainteresuj się życiem zwykłych ludzi. Możesz to zrobić przez Internet, ale jednak lepiej traktuj go tylko jako uzupełnienie historii np. o dane statystyczne. Prawdziwe, ciekawe i ludzkie historie zawsze leżą na chodniku.

Autor: Michał FirlitMa 20 lat. Pochodzi z Krakowa i tutaj też studiuje na kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie im. Jana Pawła II. Jednocześnie pracuje w sektorze szkoleniowym na stanowisku asystenta ds. komunikacji internetowej. Jego największymi pasjami są piłka nożna i szachyW Nagrodzie Młodych Dziennikarzy działa w Biurze Prasowym.

Tytuł

Nie, to nie pomyłka. Tytuł tego tekstu to faktycznie “Tytuł”, choć zapewne powinienem go nazwać “Tytuły e-maili”, ale nie mogłem się powstrzymać. Musicie mi wybaczyć! Zatem do rzeczy!  

Maile są dzisiaj nieodłączną częścią naszej pracy i życia. Wysyłamy je wszyscy, służbowo i prywatnie. Nasze zaangażowanie nie kończy się jednak w chwili wciśnięcia przycisku “wyślij”. Potem następuje przecież okres czekania na odpowiedź. Czasem długi, a czasem wieczny… Przyjrzyjmy się temu problemowi.  

Czy wiecie, że ludzie otwierają tylko 25% maili, a na czytanie każdego z nich przeznaczają średnio 3-5 sekund?!

Te statystyki robią wrażenie. Po przeczytaniu wielu tekstów i odbyciu odpowiednich szkoleń związanych z tym tematem, dochodzę do wniosku, że najważniejszy jest tytuł.​ To on​ odpowiada za to, czy zwrócimy uwagę na danego maila i jak dużą jej ilość zechcemy mu poświęcić. Jaki w takim razie powinien być tytuł, aby spowodować zaangażowanie u naszego odbiorcy? 

Na początek parę danych. Dobrze napisany tytuł maila powinien mieć od 90 do 115 znaków. Musimy jednak pamiętać, że im dłuższy tytuł, tym większa szansa, że nie wyświetli się on w całości naszemu odbiorcy. Dlatego najważniejsze jest pierwsze 40 znaków w tytule! To po “rzuceniu okiem” na nie właśnie nasz czytelnik zdecyduje (często​  nieświadomie) czy będzie kontynuował czytanie.  

Omówmy sobie zatem samą treść tytułów maili. To w końcu ona przecież determinuje zachowanie naszego odbiorcy. Jaka powinna być? 

  • Przede wszystkim ciekawa​. To, co ciekawe zawsze przykuwa naszą uwagę i tym samym powoduje nasze zainteresowanie, a od niego do zaangażowania już bardzo niedaleko.  
  • Ważne, żeby była pilna​. Treść maila, która sugeruje, że można odłożyć jego otwarcie na​ później, to klasyczny “strzał w kolano”. Tytuł musi powodować u odbiorcy natychmiastową chęć jego otwarcia.  
  • Ponadto treść tytułu musi być związana z treścią​. Może to dość oczywiste, ale gdy​ zaczniemy kombinować z pisaniem tytułów, tak aby były skuteczniejsze, to łatwo zapomnieć o tej podstawowej zasadzie.  
  • Tytuł powinien również prezentować wartość​. Ten punkt wiąże się z poprzednim, ponieważ​ skupia się na przedstawieniu zawartości samego maila. Różnica polega jednak na tym, że uwypuklona zostaje w tej zasadzie potrzeba wskazania korzyści, jaką odniesie nasz odbiorca, po otworzeniu maila i przeczytaniu go w całości.  

And last but not least​ – treść tytułu musi wywoływać emocje​​. Nie ma nic gorszego niż tytuł obok którego można przejść całkiem obojętnie. Pamiętajmy, że to emocje pchają nas do działania i to one w największym stopniu odpowiadają za to, czy nasz mail zostanie przeczytany.  

Na koniec wspomnę, że pisanie tytułów to oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej, jaką jest sztuka pisania maili. Jest to jednak bardzo dobry punkt wyjścia i już wprowadzenie tych kilku powyższych porad w życie, powinno poprawić zaangażowanie odbiorców. Istnieje też uzasadniona nadzieja, że przełoży się to na zwiększoną responsywność!   

Autor: Michał Firlit  Ma 20 lat. Pochodzi z Krakowa i tutaj też studiuje na kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na Uniwersytecie im. Jana Pawła II. Jednocześnie pracuje w sektorze szkoleniowym na stanowisku asystenta ds. komunikacji internetowej. Jego największymi pasjami są piłka nożna i szachy. W Nagrodzie Młodych Dziennikarzy działa w Biurze Prasowym.