Pandemia vs. dziennikarstwo – nokaut czy zwycięstwo na punkty?

Nasz świat przeszedł diametralną zmianę. Nic nie jest takie, jakie było jeszcze 2 lata temu. Dla wielu centrum dowodzenia stał się dom – siedziba uczelni, pracy i spotkań towarzyskich. Pandemia koronawirusa wpłynęła też niewątpliwie na pracę dziennikarzy. Czy zmieniła się ona na lepsze, czy na gorsze? Czy dziennikarzom służy słynny już #homeoffice i jakie wyzwania czyhają na nich w nowej (choć już nie tak bardzo) rzeczywistości?

Rozmowy nie kończą się tam, gdzie zaczyna się internet 

Pandemia uziemiła w domu niemal wszystkie profesje. Po pierwszym zaskoczeniu z nietypowej sytuacji przyszedł czas na odnalezienie się w nowej rzeczywistości i zaaranżowanie jej do swoich potrzeb. Tak też zrobili dziennikarze, a przykładem „nowego” w medialnym świecie są internetowe łączenia z gośćmi. Z jednej strony nie byliśmy przyzwyczajeni do oglądania rozmów, w których bohaterowie zamiast w telewizyjnym studiu siedzą przed ekranami swoich komputerów. Wielu może powiedzieć, że w takich obrazach brakuje ducha prawdziwej konwersacji. Są słowa, ale jak już dobrze wiemy, nie tylko one składają się na komunikację. W „internetowych” rozmowach mniejsze znaczenie przykładamy do gestów czy kontaktu wzrokowego, który składa się na przekaz. 

Jednak, pomijając wszystkie utrudnienia, warto zwrócić uwagę na możliwości, jakie dała pandemia. Skoro goście nie musieli być w studiu, to mogli być w dowolnym miejscu na świecie. Jedyny warunek to połączenie internetowe (czy telefoniczne) i chwila wolnego czasu. Przed dziennikarzami taka sytuacja otworzyła nowe wrota. Większy wybór gości, szerszy zakres tematów i możliwość przekazania odbiorcom informacji z nawet najodleglejszych zakątków świata – prosto z miejsca wydarzeń. Krótko mówiąc, nie ma tego złego, co by nie wyszło na dobre. 

Powódź fake newsów

W związku z pandemią zalały nas miliony różnorodnych informacji. Nowa rzeczywistość sprawiła, że wiele z nich było niesprawdzonych, a jeszcze więcej po prostu wymyślonych. Ostatni rok zdecydowanie można by nazwać czasem pseudoinformacji. Niepokojący jest fakt, że przenikały one do mediów społecznościowych w tempie viralowym. Jednak dziennikarze nie mogli poddać się szybko rozpowszechnianym informacjom, a rzetelnie je sprawdzić i – co więcej – przedstawić prawdziwą wersję wydarzeń. 

Według raportu PAP z 2020 r. aż 80% ankietowanych dziennikarzy przyznaje, że uważnie weryfikuje treść napływających do nich informacji prasowych. Ten wysoki wynik wskazuje na fakt, że fake newsy nie stały się tylko niegroźnym social mediowym wybrykiem, ale przede wszystkim poważnym problemem, który może negatywnie wpłynąć na wiedzę społeczeństwa i zamazywać przed nim prawdziwy obraz rzeczywistości. 

Czas na internet

Przechodząc do pozytywnych aspektów pandemii – bo wbrew pozorom takie również można zauważyć – warto skupić się na internetowych możliwościach. Dziennikarze z nowymi technologiami zdecydowanie nie mają problemu i – jak zauważyliśmy już wcześniej – ochoczo je wykorzystują. Jednak rozmowy to tylko niewielkie zbocze góry wydarzeń, które przeniosły się do internetu lub, w czasie pandemii, w nim rozwinęły swoje korzenie. Dobrze nam znane konferencje prasowe, czyli jedno z podstawowych źródeł informacji dla dziennikarzy uzupełniły szturmem podbijające medialny rynek webinaria i podcasty. Mimo że było one obecne już przed pandemią, to jednak koronawirus wpłynął na ich rozwój i liczbę. 

Nie ma wątpliwości, że te nowe dziennikarskie (i nie tylko) działania pozostaną z nami na dłużej. Czy już na zawsze, czy do momentu, gdy coraz bardziej zatęsknimy za spotkaniami ze znanymi “markami” twarzą w twarz? Pytanie pozostaje otwarte.

Home office czynny całą dobę

Czy czasy, w których zamykając drzwi biura, zamykaliśmy także nasz dzień pracy, minęły bezpowrotnie? Analizując wyniki wspomnianego już raportu PAP nt. “Praca dziennikarza w czasie koronawirusa i lockdown”, odpowiedź nasuwa się sama. Dziennikarze w czasie pandemii pracują więcej. Zatem praca zdalna i ograniczenie mobilności nie sprawiają, że przedstawiciele mediów próżnują. Wręcz przeciwnie – często nie oddzielają oni pracy zawodowej od życia prywatnego, ponieważ wszystko odbywa się w tej samej – domowej przestrzeni. 

W czasie pandemii problem przenoszenia pracy do domu przybrał o wiele większą wagę. Nie dotyczy on oczywiście tylko dziennikarstwa, lecz wszystkich zawodów, których wykonawcy pracują w swoich czterech ścianach. Przenosząc się do rzeczywistości on-line, warto jednak pamiętać, że po pewnym czasie należy nacisnąć “off”.

Pandemia wpłynęła na każdą dziedzinę życia i wymusiła konieczność dostosowania się do nowych realiów. Wydaje się, że ten egzamin dziennikarze zdali bardzo dobrze. Do głowy przychodzi pytanie – jaki będzie kolejny? I – czy już mamy się bać?

Autorka tekstu: Faustyna Zaleśna – w Nagrodzie Młodych Dziennikarzy w Biurze Prasowym. Studentka II roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UPJP2. Uwielbia sport i aktywny tryb życia. Lubi czytać książki, a szczególnie biografie. Jej marzeniem jest dom w pięknej Portugalii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *